Jedno zdanie w reklamie może zwiększyć sprzedaż. Może też stać się dowodem w postępowaniu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy dział marketingu, dział prawny i zarząd dowiadują się o ryzyku dopiero po otrzymaniu pisma od organu.
Kamil Siłuch
8/5/20262 min read
Myślisz, że nowa ustawa dotyczy tylko tego, co opublikujesz jutro? Nic bardziej mylnego. Internet nie zapomina, a Rzecznik Praw Pacjenta nie wybacza „evergreenów”. Jeśli Twoja rolka z 2022 roku, w której obiecywałeś „cofnięcie Hashimoto”, wciąż wisi na Instagramie i generuje sprzedaż, to dla organu jest to praktyka trwająca.
To jak znalezienie w plecaku kanapki sprzed trzech lat – Ty o niej zapomniałeś, ale jej zapach (i kontrola RPP) znajdzie Cię bezbłędnie. Zamiast czekać na wezwanie, trzeba zrobić cyfrowe porządki. Archiwum Twojej firmy to dziś albo kopalnia wiedzy, albo materiał dowodowy, który może zatrzymać Twój lejek sprzedażowy z dnia na dzień.
Szkic nowej ustawy nie zakazuje suplementów, naturopatii ani usług wellness jako takich. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy komunikat sugeruje diagnozowanie, leczenie, „cofanie choroby”, zastępowanie terapii albo odstawienie leków.
Prawo ocenia nie intencję autora reklamy, lecz znaczenie, jakie komunikat może mieć dla odbiorcy.
Dlatego problem może dotknąć także uczciwych przedsiębiorców. Wystarczy zbyt odważny opis produktu, wypowiedź influencera albo stary film, który nadal kieruje klientów do sklepu.
Projektowane przepisy przewidują m.in. nakaz zaprzestania praktyki, publikację decyzji, rygor natychmiastowej wykonalności oraz karę do 1 mln zł. Kara nie będzie automatyczna za każde słowo, ale koszt błędu może wykraczać daleko poza samą sankcję: utrata sprzedaży, reputacji i zaufania partnerów.
Najlepszy moment na audyt reklamy jest przed kontrolą, nie po otrzymaniu wezwania.
Stan prawny wymaga aktualizacji po zakończeniu procesu legislacyjnego. Prezes odpowie za reklamę suplementu? Tak, bo Prezes nie musi pisać reklam. Powinien jednak wiedzieć, kto je zatwierdza i na jakiej podstawie. „Lex Szarlatan” przewiduje nie tylko odpowiedzialność firmy. W określonych przypadkach odpowiedzialność może objąć także osoby kierujące przedsiębiorstwem, jeżeli umyślnie dopuściły do naruszenia.
Brak procedury również może zostać oceniony jako decyzja zarządcza.
Ryzyko pojawia się szczególnie wtedy, gdy firma wie o problematycznych komunikatach, ale nadal je wykorzystuje, ponieważ dobrze sprzedają. Dotyczy to również treści publikowanych przez influencerów, afiliantów, resellerów i partnerów handlowych.
Uczciwy przedsiębiorca także może znaleźć się w sporze - nie dlatego, że chciał kogokolwiek wprowadzić w błąd, lecz dlatego, że nie kontrolował języka reklamy, archiwalnych treści albo działań partnerów jak influencerów.
Zarząd powinien już teraz sprawdzić:
jakie obietnice składa marketing;
kto je zatwierdza;
jakie dowody je uzasadniają;
czy stare treści nadal generują sprzedaż;
czy istnieje procedura szybkiego usunięcia ryzykownej reklamy.
Odpowiedzialność zaczyna się tam, gdzie kończy się realna kontrola nad komunikacją firmy.
kamilsiluch@wp.pl
+48 600 123 456
W sprawach komentarzy medialnych, zaproszeń do wystąpień, debat, konferencji, webinarów oraz rozmów eksperckich proszę o kontakt. Strona ma charakter ekspercki i informacyjny. Nie stanowi strony internetowej kancelarii ani oferty świadczenia usług prawnych. Informacje zamieszczone na stronie dotyczą działalności eksperckiej, komentarzy, publikacji i wystąpień Kamila Siłucha.
© 2025 Kamil Siłuch